Od zimnego prysznica do kontroli meczu – zwycięstwo koszykarek
Zwycięstwem 84:73 zakończył się wyjazd koszykarek SKK Polonia Warszawa do Jeleniej Góry. Jednak zwycięstwo z tamtejszym Wichosiem przyszło znacznie trudniej niż oczekiwali tego niektórzy optymiści. Mecz w stolicy Karkonoszy był popisem indywidualności. Po stronie Polonii 29 punktów Chelli Watson, po drugiej triple-double rozgrywającej gospodyń – Kingi Dzierbickiej. W sumie aż cztery uczestniczki meczu zanotowały dwucyfrową liczbę punktów i zbiórek (double-double).
Niespodzianka – z gatunku niezbyt miłych
Kibice Polonii Warszawa, którzy dość liczną grupą wybrali się na mecz w stolicy Karkonoszy, zdawali sobie sprawę, że mecz w Jeleniej Górze nie będzie „spacerkiem” i trzeba się nastawić na twardą walkę. Jednak bezradność zespołu ze stolicy, trwająca przez niemal całą pierwszą kwartę, była jednak sporą i niemiłą niespodzianką dla sympatyków Czarnych Koszul.
Już po kilkunastu sekundach gry celnym rzutem za 3 punkty popisała się wracająca po długiej przerwie spowodowanej kontuzją Agata Stępień i pierwsze prowadzenie w meczu objęły gospodynie. Ta sama zawodniczka w pierwszych dziesięciu minutach gry trafiała z dystansu jeszcze dwa razy, a w sumie jeleniogórzanki celnie rzuciły zza linii 6,75 m aż czterokrotnie. W dalszych częściach meczu ta sztuka udawała się już im znacznie gorzej – druga odsłona nie przyniosła im żadnego celnego rzutu zza łuku, w trzeciej udana była jedna, a w czwartej dwie próby.
Po tym udanym dla gospodyń rozpoczęciu ich przewaga zaczęła szybko rosnąć. Już w połowie trzeciej minuty gry zawodniczki Wichosia prowadziły 7:2. Po siedmiu minutach różnica po raz pierwszy wynosiła 10 punktów (17:7), a po kolejnych dwóch wzrosła do rekordowych 17 punktów (27:10).
Dalsze kłopoty Polonii
Przez te kilka minut gry Polonistki zanotowały pięć strat i to takich, które w tenisie nazwano by zapewne „niewymuszonymi”, a przynajmniej z perspektywy widza wyglądającymi na będące konsekwencją utraty koncentracji. Na domiar złego jeszcze w pierwszej odsłonie bolesny upadek zanotowała Bożena Puter. Wynikające z niego kłopoty z ręką spowodowały najpierw jej niecelne dwa rzuty wolne, a potem zejście z boiska. „Bożi” nie powróciła już w Jeleniej Górze do gry. Trzymamy kciuki, by uraz nie okazał się poważny i by nasza skrzydłowa mogła wkrótce znów wesprzeć zespół na boisku.
Dopiero tuż przed końcem tej części gry drużyna Polonii „obudziła się”, zmniejszając – dzięki akcji 2+1 Chelli Watson oraz celnym rzutom wolnym Marty Masłowskiej – rozmiar prowadzenia do 12 punktów (27:15 dla Wichosia).
„Remontada” w drugiej odsłonie
Druga kwarta rozpoczęła się od celnego rzutu amerykańskiej obrończyni Polonii, zmniejszającego przewagę gospodyń do 10 punktów. W 14 minucie meczu udało się zniwelować różnicę do zaledwie trzech punktów (26:29). Ale w tym momencie celnie zaczęły znów punktować zawodniczki Wichosia, szybko zwiększając przewagę do 33:26. Podobna sytuacja powtarzała się jeszcze kilka razy. Polonistki zmniejszały różnice do trzech punktów i znów pozwalały rywalkom na skuteczne akcje.
Na pierwsze prowadzenie w meczu Polonia wyszła dopiero na pół minuty przed przerwą (39:38). W drugiej kwarcie najcelniej rzucały dla Polonii Chellia Watson (8 punktów, w sumie 13 w pierwszej połowie) i Weronika Wesołowska (7 punktów, łącznie 10 oczek przed przerwą). Uderzające było, że ani jednego punktu w pierwszej połowie nie zdobyła zawodniczka spoza pierwszej piątki naszego zespołu. Przygnębiająco wyglądał też bilans strat – osiem po stronie Polonii, przy tylko trzech po stronie gospodyń.
„Rodzynek” spoza pierwszej piątki
Zdobytego tuż przed przerwą prowadzenia Polonistki nie oddały przez całą drugą połowę. O ile gospodynie celnie raziły rzutami za 3 punkty w pierwszej części meczu, to z Polonistkami rzecz się miała odwrotnie. W pierwszej kwarcie trafiły z dystansu tylko jeden raz (Wesołowska w trzeciej minucie), w drugiej dwukrotnie, ale po przerwie celnych było aż 7 prób zza łuku. W 28. minucie po raz pierwszy przewaga Polonii przekroczyła 10 punktów. Stało się to po celnym rzucie za trzy punkty Alicji Rogozińskiej, który doprowadził do wyniku 53:42. Były to pierwsze punkty dla Czarnych Koszul zdobyte przez koszykarkę spoza pierwszej piątki. Rogozińska okazała się zresztą w przekroju całego meczu jedyną punktującą zawodniczką, wchodzącą z ławki – wszystkie swoje 8 punktów zdobyła w trzeciej kwarcie.
W tym okresie gry trenerka Jelena Škerović szeroko rotowała składem – na tyle na ile pozwalała kontuzja Bożeny Puter, po której do dyspozycji pozostało jej 9 koszykarek. Dzięki temu dość długimi fragmentami na parkiecie mieliśmy skład złożony wyłącznie z polskich zawodniczek, z przewagą tych, które na początku meczu były rezerwowymi. Gospodynie radziły sobie w tym okresie stosunkowo dobrze, zmniejszając dzielącą je od warszawianek różnicę najpierw do 2 punktów (55:53 w 29. minucie), a potem nawet do jednego (62:61 na niespełna 7 minut przed końcową syreną i 67:66 wkrótce potem.).
Jednak końcówka meczu należała do zawodniczek Polonii. Od stanu 67:66 doprowadziły w ciągu następnych trzech minut do rezultatu 80:66, co było najwyższym prowadzeniem naszej drużyny w całym spotkaniu. Końcówka spotkania to popis Chelli Watson, która w ostatniej kwarcie, a dokładniej w ostatnich siedmiu minutach spotkania, zdobyła 12 punktów.
Garść statystyk
Poza wymienioną już we wstępie tej relacji Kingą Dzierbicką, na wyróżnienie w drużynie gospodyń zasłużyła Jastina Kosalewicz (21 punktów i 12 zbiórek), a także wracająca po kontuzji Agata Stępień (14 punktów). W Polonii poza przywoływaną już Chellią Watson, najlepszy mecz w sezonie zagrała Weronika Wesołowska (15 punktów, 11 zbiórek, 6 asyst). Double-double zanotowała też jak zwykle bardzo solidnie grająca czeska podkoszowa Tereza Vitulová (14 punktów, 13 zbiórek).
Zwycięstwo Polonii znalazło także potwierdzenie w przewadze w kluczowych statystykach zespołowych. Nasze koszykarki lepiej walczyły na tablicach (53:42 w zbiórkach), skuteczniej punktowały z gry (42% vs 34%) i zza łuku (40% vs 26%), a także umiejętniej wykorzystywały szybki atak (18:8).
Na podkreślenia zasługuje też obecność grupy kibiców Polonii Warszawa, którzy głośno dopingowali swoją drużynę, nie przerywając wsparcia niezależnie od przebiegu spotkania, a zatem nawet w okresie dużej przewagi gospodyń.
Mecz w Jeleniej Górze zakończył się wygraną koszykarek Polonii. Dzięki temu w tym sezonie Polonia zrównała się bilansem (3-9) z ekipą z Bochni i mozolnie pnie się w górę tabeli Orlen Basket Ligi Kobiet (OBLK). Jednak chcąc myśleć o kolejnych zwycięstwach w rozgrywkach ekstraklasy, nasze koszykarki muszą grać zdecydowanie lepiej, a przede wszystkim równiej – unikając momentów dekoncentracji, które w meczu z drużyną Isands Wichoś Jelenia Góra kosztowały stratę wielu punktów i sporo nerwów kibiców.
Kolejny poważny sprawdzian już we wtorek – 30 grudnia 2025 o 19:25 – w Centrum Sportu Wilanów podejmiemy rozpędzoną Wisłę Kraków. Bądźcie z nami i dopingujcie Czarne Koszule!
27 grudnia 2025, Jelenia Góra
Isands Wichoś Jelenia Góra – SKK Polonia Warszawa 73:84 (27:15, 11:24, 18:21, 17:24)
Punkty dla Wichosia: Kinga Dzierbicka 23 (1x3 pkt, 10 zbiórek, 10 asyst), Jastina Kosalewicz 21 (12 zbiórek), Agata Stępień 14 (4x3 pkt), Patrycja Domka 5 (1x3pkt), Martyna Kurkowiak 4, Klaudia Pilichowska 3 (1x3pkt), Joanna Pawlukiewicz 3, Joanna Byczkowska 0, Karolina Dżochowska 0, Blanka Warsińska 0.
Punkty dla Polonii: Chellia Watson 29 (3x3 pkt, 5 asyst), Weronika Wesołowska 15 (3x3 pkt, 11 zbiórek, 6 asyst), Tereza Vitulová 14 (1x3 pkt, 13 zbiórek), Marta Masłowska 13 (1x3 pkt, 8 zbiórek, 4 przechwyty), Alicja Rogozińska 8 (2x3 pkt), Klaudia Sosnowska 5 (8 zbiórek), Wiktoria Barańska 0, Maja Kusiak 0, Bożena Puter 0, Wiktoria Wiklak 0.
Zdjęcie tytułowe – fot. Uśmiechnięty WypiekArz
Polonia Warszawa: 100 lat pasji do koszykówki kobiet i mężczyzn
Oficjalni Partnerzy 100-lecia Koszykówki Kobiet Polonii Warszawa
Głównym Partnerem Klubu SKK Polonia Warszawa podczas krajowych i europejskich rozgrywek jest m. st. Warszawa, które wspierając od lat koszykówkę kobiet i inne dyscypliny sportowe, przyczynia się do promocji aktywności ruchowej społeczeństwa

